Wojtuś urodził się z ciężką wadą serca - HLHS. Ten Blog założony został dla wszystkich przyjaciół, którzy w wielu ciężkich chwilach pomagają Wojtusiowi, aby na bieżąco mogli śledzić jego losy. Chcieliśmy również podzielić się z innymi rodzicami dzieci z HLHS naszymi doświadczeniami i przemyśleniami. Ponadto mamy nadzieję, że Blog ten będzie również cennym źródłem informacji dla rodziców, którzy oczekują maleństwa z HLHS.
5

W piątek wieczorem pojechaliśmy z Wojtusiem na badania kontrolne po operacji. Wizytę zarezerwowaliśmy jeszcze podczas pobytu w Monachium zgodnie z zaleceniem – tydzień po wypisie.  I całe szczęście. Bo na badaniu Echo serca wyszło, że Wojtek ma w lewej opłucnej sporą ilość płynu. Lekarz był bardzo zdziwiony, że Wojtek nie ma żadnych objawów – gorączki, osłabienia itp. My również . Jedynym objawem jakim zauważyliśmy był lekki kaszel, a poza tym nasz urwisek miał się świetnie. Nawet wydawało nam się, że  zaczyna jeść coraz więcej i dochodzić do formy.
Ilość płynu była na tyle duża, że pan doktor zdecydował się skierować nas do szpitala na drenaż w trybie pilnym.

o 21 znaleźliśmy się w szpitalu w Warszawie przy ul. Działdowskiej. Jest to klinika uniwersytecka. Lekarze po oględzinach Wojtka i osłuchaniu, przez chwile nawet zastanawiali się, czy słuszny jest zabieg. Wojtuś wyglądał na zdrowe dziecko. Wykonali mu zdjęcie RTG oraz ponowne ECHO. Zdecydowano jednak, że drenaż będzie konieczny. O północy przeprowadzili zabieg.

I znów zaskoczenie. W opłucnej  znajdował się płyn z ropą, co oznacza stan zapalny. Wszyscy byli  zdziwieni brakiem objawów takiego stanu.

Aktualnie Wojtuś jest podłączony do drenu.  Zostały zrobione badania krwi, które o dziwo wyszły dobrze – wskaźnik odpowiadający za infekcję był na niskim poziomie. Pobrano wymazy z  opłucnej. Czekamy na wyniki i diagnozę. Mamy tylko nadzieję, że to nic poważnego.

A było tak super :(. Za oknem ludzie śmigają z choinkami, a my siedzimy tutaj i zastanawiamy się co dalej. Ciekawe czy w ogóle wyjdziemy do domu na święta…


komentarzy 5 do wpisu “I znów w szpitalu :(”

  1. Anna

    :((( Zycze Wojtusiowi szybkiej poprawy. On jest bardzo dzielnym chlopcem.

  2. Kinga

    Trzymam mocno kciuki za szybką poprawę zdrowia Wojtusia :)

  3. Mariola

    Aniu będzie super, musicie kupic choinkę, żeby miał swoja pierwszą i zobaczył jak do niego wesoło mruga lampkami. Na pewno wrócicie do domu, Wojtek słynie z siły i teraz też da sobie radę, Wszyscy dacie radę, a nas macie od wsparcia, a nie biadolenia, wiem, że jesteście zmęczeni i chcielibyście mieć odrobinę spokoju, trzeba mocno wierzyć, że ten spokój przyjdzie i to na Gwiazdkę najpiękniejsze Święta roku,
    buziaczki i pozdrowienia
    PS
    Aniu może jednak uda Ci się wpaść do nas na wigilię :)

  4. Kaśka

    Trzymam kciuki z całej siły :)))
    Wierzę, że będzie dobrze :)
    Pozdrawiam

  5. kjm

    Aktualnie mamy taki magiczny czas, gdy marzenia się spełniają – życzę Wam, żeby Wasze marzenie odnośnie Świąt w domu się spełniło. Myslę, że przy takim dzielnym i silnym dziecku jak Wojtuś, jest to bardzo realne.


Trackbacki/Pingbacki


Serce Wojtusia © 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Design: Magnus Jepson, tłumaczenie: Wordpress design