Wojtuś urodził się z ciężką wadą serca - HLHS. Ten Blog założony został dla wszystkich przyjaciół, którzy w wielu ciężkich chwilach pomagają Wojtusiowi, aby na bieżąco mogli śledzić jego losy. Chcieliśmy również podzielić się z innymi rodzicami dzieci z HLHS naszymi doświadczeniami i przemyśleniami. Ponadto mamy nadzieję, że Blog ten będzie również cennym źródłem informacji dla rodziców, którzy oczekują maleństwa z HLHS.
11

Święta spędziliśmy w szpitalu… ale co się działo jeszcze przed świętami… myśleliśmy, że już gorzej być nie może… ale po kolei…

W środę założyli Wojtusiowi dojście centralne. A już w czwartek okazało się, że nie można z niego pobrać krwi:( Postanowiono założyć nowe, ale na szczęście w tym samym miejscu. Udało się:) Ale zabieg oczywiście musiał być w zupełnej narkozie, więc Wojtuś znów nie mógł jeść przez cztery godziny. Na domiar złego wieczorem wypadł Wojtusiowi dren. Nie mam pojęcia jak to się stało, po prostu wysunął się z opłucnej i wyszedł na wierzch. Później okazało się, że popękały szwy (bo jest on również przyszyty do skóry na zewnątrz). Na szczęście Wojtka to nie bolało i nic groźnego się nie stało – chyba zauważyłam to bardzo szybko, bo powietrze nie zdążyło się dostać do środka. Ale oczywiście nasz szkrabek znów musiał być na czczo, bo konieczne było ponowne założenie drenu. Tym sposobem w czwartek Wojtuś prawie nic nie jadł, ale przynajmniej mógł dostać kroplówkę i w niej „coś” na wzmocnienie.

Niestety to nie koniec przedświątecznych sensacji… W piątek rano Wojtkowi bardzo spuchła lewa nóżka:( Przyczyną było oczywiście dojście centralne:( I znów trzeba było je poprawić, a Wojtuś znów musiał być na czczo. Opuchlizna była straszna, nóżka wyglądała jak bańka i zmieniła kolor na szarawy – masakra. Na szczęście Wojtuś nie odczuwał żadnego bólu. A opuchlizna zeszła dopiero dzisiaj.
W piątek, jak dojście centralne było w końcu sprawne, lekarze wdrożyli Wojtkowi dietę pozajelitową – aby przez święta przypadkiem nie najadł się za dużo:) My przy tym też nie najedliśmy się, bo z każdym posiłkiem musieliśmy się przed nim ukrywać, żeby nie myślał o jedzeniu… i tak jest do dzisiaj.

Wojtuś jest nadal na diecie pozajelitowej, może tylko pić wodę, a „jedzenie” dostaje dożylnie. Ale ta dieta przynosi rezultaty. Z każdym dniem płynu jest coraz mniej. Cztery dni temu było 380 ml, trzy dni temu 280 ml, przedwczoraj 160 ml, wczoraj 70 ml. Dzisiaj w ciągu dnia spłynęło tylko 30ml. Mamy więc nadzieję, że już niedługo Wojtuś zakończy swoją produkcję:)

Nasza pchełka (bo wygląda już jak malutka pchełka- dużo stracił na wadze) bardzo się tutaj wycierpiała. Wojtuś jeszcze nigdy nie płakał tyle co w ciągu ostatnich dwóch tygodni. Bardzo się zmienił. To już nie jest Wojtuś, który ufał wszystkim i do wszystkich się uśmiechał. Na widok lekarza zaczyna płakać. Podobnie reaguje na pielęgniarki, choć ma swoje ulubione, ale nie uśmiecha się do nich. Bardzo trudno jest go rozweselić, a kiedyś śmiał się jak zobaczył zgięty paluszek:) Mamy jeszcze nadzieję, że w miarę upływu czasu i przede wszystkim po powrocie do domu, to się zmieni… Chcielibyśmy, żeby znów był tym szczęśliwym i uśmiechniętym chłopcem…


komentarzy 11 do wpisu “I po świętach”

  1. karosznurek

    Będzie dobrze, musi być!!!

  2. Kasia, Paweł, Hubercik i Kubuś

    Z całego serca życzymy Wam tego, zeby Wojtuś był szcześliwym i uśmiechniętym chłopcem.
    Mocno trzymamy kciuki zeby pierwsze urodziny Wojtusia świętował w domu !!!!
    Trzymamy kciuki
    Pozdrawiamy

  3. Kaśka

    Aniu, zobaczysz jak tylko wrócicie do domu a Wojtek odpocznie od tego wszystkiego (lekarze, pielęgniarki, stres, ból…) wróci też uśmiech. I tak jest bardzo dzielny, kto dorosły by wytrzymał to wszystko….
    Cały czas trzymam kciuki za Was abyście jak najszybciej znaleźli się w końcu w domu.
    Pozdrawiam
    Kaśka

  4. Joanna

    Trzymam kciuki za Waszego synka:) Mocno mocno trzymam.

  5. kjm

    Życzę Wam, żeby wszystko co złe, okazało się być już za Wami.

  6. Ania

    Kochani, w Nowym Roku będzie już tylko lepiej, a Wojtuś zapomni o wszystkich złych przeżyciach!! Trzymam kciuki i wierzę, że będzie tak jak napisałam.

  7. beata

    Ania trzymam kciuki. Wszystko będzie dobrze a już niedługo Wojtuś będzie znowu wesołym chłopcem :) pozdrawiam

  8. ania zieliń

    Wojtuś jest dzielny.Teraz to czekają Go tylko lepsze dni,czego życzę Jemu no i oczywiście Wam w Nowy Roku 2011

  9. Kasia

    Trzymajcie się cieplutko. Wszystko będzie dobrze. Na pewno te okropne płyny opuszczą dzielnego Wojtunia i już niedługo będziecie w domku. Życzymy Wam tego z całego serca.
    Ściskamy Was mocno
    Kasia, Piotrek i Bartuś

  10. Kasia, Paweł, Hubercik i Kubuś

    Kochani wszystkiego najlepszego w Nowym Roku!!!
    Wytrwałosci w walce o zdrowie Wojtusia, a Waszemu „Łobuziakowi” szybkiego powrotu do domu i żeby na jego ślicznej buźce znów zagoscił ten słodki uśmiech:)

  11. Basia

    Witam Was serdecznie,
    Piszę żebyście wiedzieli,że sercem jestem z Wami , a o Wojtusia pyta się prawie każdy kto przychodzi do PUFY.
    Trzymajcie się mocno.
    Pozdrawiam
    Basia Duda ( sąsiadka z zimowej)


Trackbacki/Pingbacki


Serce Wojtusia © 2010. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Design: Magnus Jepson, tłumaczenie: Wordpress design